Moja Babcia i ja…. Śmierć inaczej…. Historia prawdziwa

 

… nie wiedziała dlaczego nie lubi uczestniczyć w pogrzebach, nie oglądała ciał w trumnach…nie lubiła, nie rozumiała jeszcze wtedy dlaczego …była, ale zawsze gdzieś z tyłu w tłumie, stopień pokrewieństwa nie robił różnicy…jeszcze wtedy chodziła do kościoła i bardzo bała się śmierci…

„…ta dziewczyna kiedyś poczuła, że będzie występować na scenie przed ludżmi,
że będzie ich inspirować ze sceny swoją twórczością. Będzie do nich mówić i śpiewać…
i tak bardzo marzyła, że w pierwszym rzędzie będzie siedziała jej babcia…
Jest to już niemożliwe bo zbyt długo się z tym ociągała…
choć czuła to od bardzo dawna…

…ta dziewczyna przez dłuższy czas nie odwiedzała swej babci
( to był czas, który potrzebowała dla siebie i na chwilę odsunęła się od swoich bliskich aby zobaczyć to, co do zobaczenia było)…

…pewnego dnia dowiedziała się od swojej mamy, że babcia gorzej się czuje…
Dziewczyna powiedziała wtedy do mamy:
„Może babcia potrzebuje już iść, należy to uszanować”.
Za kilka dni pojechała do parafii na wioskę , gdzie mieszkała babcia, aby odebrać od księdza zaświadczenie o wypisaniu się z instytucji kościoła a ksiądz powiedział do niej:
„Ty jedź odwiedzić babcię bo jest bardzo kiepska i już byłem u niej z namaszczeniem”.
Odpowiedziała mu to samo , co mamie.
Nie pojechała… Na kolejny dzień znów mama dzwoni do niej i mówi:
„ Babcia jest w szpitalu i stan jest krytyczny….jeśli chcesz się z nią spotkać to przyjedź.”
Dziewczyna nie pojechała od razu…
Pytała się siebie : „ pojedziesz tam bo tak czujesz ? czy pojedziesz tam z powinności?”
Już od dłuższego czasu to pytanie towarzyszy jej w życiu…

Przez cały dzień chodziła po domu i chciała poczuć tak całym sercem czy jechać .
Czekała na ten moment…bo wiedziała, że ma tam być … Informacja przyszła z zewnątrz trzy razy… Potrzebowała przestrzeni na rozmowę…na to, aby pierwszy raz w życiu powiedzieć Babci KOCHAM CIĘ… nigdy się na to nie odważyła bo nikt jej tego nie nauczył…

Zanim pojechała do szpitala , kupiła jeszcze bilety do kina na 20 , na film „Joker” dla siebie i męża.

…ok godziny 18 poczuła, że to ten czas i pojechała do szpitala.
Wchodzi na salę a tam jest tylko babcia i przy łóżku ciocia.
Półmrok w pokoju i reszta łóżek pusta.
Podeszła bliżej i zaskoczona była bardzo, jak babcia cudnie wygląda.
Pomimo swego wieku i cierpienia ( prawie całe życie miała otwartą ranę na nodze)…
Pomyślała: „WOW…babcia taka piękna do samego końca…”

Podeszła, pocałowała i złapała babcię za rękę…
ona nie spała…czuła i słyszała, pomimo, że nie mówiła już…
czasami tylko słowa : „Boże kochany”…
Po chwili ciocia poszła do pielęgniarek a dziewczyna miała przestrzeń 10 minut na rozmowę z babcią… ( jaka cudna synchronizacja …tego właśnie potrzebowała). Wtedy ze spokojem i zrelaksowanym ciałem powiedziała wszystko co miała do powiedzenia:

„Babciu dziękuję Ci za wszystko co od Ciebie dostałam…miłość , troskę, wsparcie, opiekę…
Kocham Cię babciu i proszę Cię o wsparcie dla mnie, wnuków i prawnuków…daj nam swoje błogosławieństwo i życz nam dobrze”.

Powiedziała babci, że jeśli potrzebuje już iść, to niech śmiało idzie…tam już jest jej mąż i dwaj synowie Hiruś i Daruś i będą tam mieli fajną imprezkę.
A jeśli chce zostać jeszcze tutaj z nami, to też będzie pięknie.
Mówiła te słowa do babci wzruszając się trochę…ale to wzruszenie było z takiej wdzięczności, że może tego doświadczać. Nie było tam odrobiny jakiegoś żalu, litości czy niezrozumienia.
Tych odczuć nie było wcale.
Ciało cały czas rozluźnione i zrelaksowane. Towarzyszył jej przez cały czas wewnętrzny spokój.
Tak stojąc przy łóżku w pewnym momencie poczuła coś niesamowitego i zobaczyła obraz: BABCIA UŚMIECHA SIĘ I MÓWI : AGA ALE JA TUTAJ JUŻ MAM FAJNIE…..

To było niesamowite…nigdy wcześniej takiego połączenia nie poczuła…
Te światy się przenikają…
Potem powiedziała już do babci na pożegnanie tego dnia:
„Kochana nie patrz tutaj na tych wszystkich płaczących nad twoim łóżkiem, którzy byli , są i będą…oni sobie poradzą. Idź za głosem serduszka i cokolwiek wybierzesz , to będzie to takie, jakie ma być i ja to w pełni szanuję. Kocham Cię… a teraz idę na film „Joker” do kina z Tomkiem”…

…i poszła do kina w totalnym spokoju i zaufaniu bo czuła, że babcia już wybrała…

Na kolejny dzień …ok godz. 9 rano mama dzwoni do dziewczyny i mówi, że babcia nie żyje…
A ona poczuła, że to takie naturalne, takie piękne i takie ludzkie…

Ta dziewczyna ma na imię Agata

Dzisiaj już wie a może i nie wie czy to chodziło o nią, czy może o babcię…
Jesteśmy dla siebie nauczycielami i uczniami jednocześnie.
Dzisiaj czuje wewnętrzny spokój i spełnienie i ma takie poczucie, że pomogła babci przejść przez bramę śmierci, ponieważ ona czekała i przekazywała tę informację poprzez usta innych ludzi.
Być może tego potrzebowała babcia…albo też przestrzeń dla dziewczyny aby mogło dopełnić się to o czym marzyła…
aby zdążyć powiedzieć przed śmiercią babci Kocham Cię i podziękować za to, że była w jej życiu pięknym nauczycielem, za Dar Życia, że zdecydowała się na jej mamę i dzięki temu jest tutaj na świecie teraz…bo przecież nie musiała…
Zrozumienie tego nie jest istotne tak naprawdę…bo niby po co…

…najważniejszy jest ten wewnętrzny spokój i obserwacja swojego ciała podczas tego doświadczenia i wszystkich odczuć towarzyszących…

…i to piękno, którego słowami nie da się opisać, w obliczu śmierci tak bliskiej osoby.
Ogromna wdzięczność za możliwość POCZUCIA TEGO CUDOWNEGO STANU SERCEM… Obiecała babci, zrobi coś pięknego na jej pamiątkę…że będzie inspirować i wspierać i dzielić się swoim doświadczeniem z innymi…
i za każdym razem ze sceny opowie właśnie tę Cudną historię…
Niezwykłą historię…

„Babciu czuję Twoje wsparcie bo właśnie się wzruszyłam pisząc te słowa….

Kocham zawsze….
… Agata

Teraz już wie dlaczego nie lubiła być na pogrzebach i nie czuła tego klimatu wcale…
…bo nie o to w tym wszystkim chodzi…
serce wiedziało od zawsze…choć nie rozumiało …nie musiało
…śmierć i narodziny to to samo dla niej dzisiaj…

Zobacz również:

”HISTORIA PEWNEGO RÓŻAŃCA” – historia prawdziwa

”HISTORIA PEWNEGO RÓŻAŃCA” – historia prawdziwa

„HISTORIA PEWNEGO RÓŻAŃCA”-historia prawdziwa …Ona, ta mała dziewczynkanie rozumiała dlaczego musi chodzić do kościoła,nie rozumiała, ale szła, bo kazał tata i mama…co tydzień do kościoła na mszę, na 11.30(to była msza dla dzieci)…rodzice wtedy wracali z mszy, z...

Kostka w grze

Kostka w grze

"Kostka w grze" …ona nie wiedziała kiedyś jak ważna jest uważność i obecność w danej chwili.Jaką potęgą jest teraźniejszość… ” Dziewczyna ( ONA )nie była nigdy fanką Slasha ( gitarzysty zespołu Guns N’ Roses ).Ona miała męża, który był ich fanem od dziecka chyba…...

Mów do mnie po ludzku

Mów do mnie po ludzku

"Mów do mnie po ludzku" …Ona kiedyś nie wiedziała, że odtwarza program,nie wiedziała, że nie jest SOBĄ,nie wiedziała, że żyje nie swoim życiem,nie wiedziała, że lojalnie niesie schemat z przeszłości …nieświadomie powielając go w swoim życiu „Pewnego dnia została...

Zapraszam na moją stronę FB: