„HISTORIA PEWNEGO RÓŻAŃCA”-historia prawdziwa

…Ona, ta mała dziewczynka
nie rozumiała dlaczego musi chodzić do kościoła,
nie rozumiała, ale szła, bo kazał tata i mama…
co tydzień do kościoła na mszę, na 11.30
(to była msza dla dzieci)…
rodzice wtedy wracali z mszy, z godz.9,
mijali się w połowie drogi …
ona zawsze szła z trójką rodzeństwa,
tata za każdym razem sprawdzał
czy wszystkie dzieci wyczyściły swoje buciki
(jak któreś miało brudne to w domu była kara)…
obowiązkowo wszystkie roraty i różańcowe nabożeństwa
(aby pozbierać te wszystkie obrazki od księdza
i przykleić na planszę zbiorczą)
wtedy była nagroda…
ta dziewczynka nie rozumiała
ale posłusznie wykonywała te wszystkie polecenia
i oczekiwania dorosłych ludzi wokół…
inne dzieci też tak robiły…

Jednak już wtedy coś jej nie pasowało…
nie zgadzało się jej to, że w szkole, na lekcji biologii
Pani mówiła, że człowiek pochodzi od małpy
a na religii, że najpierw był Adam i Ewa
i te inne historie…
coś zgrzytało dziewczynce już wtedy…

 

„Pewnego dnia poczuła (już jako dorosła kobieta w wieku 44 lat),
że potrzebuje się wypisać z instytucji kościoła…
…”Kurde ale czemu?”-zapytała siebie…
Przecież nie chodzę tam już ładnych kilkanaście lat i jest ok,
więc dlaczego teraz mam to zrobić?
Czemu ma to służyć?
Nie dawało to spokoju przez kilka dni…
Sprawdziła w internecie od której kancelaria czynna i pojechała.
Wysiadając z auta na kościelnym parkingu
poczuła ścisk w klatce piersiowej…
Idzie dalej, ściska coraz bardziej…
wchodzi i dzwoni …
otwiera brat franciszkanin a ona mówi:
„Dzień dobry, chciałabym się wypisać z instytucji kościoła”…
On powtórzył po niej to zdanie i powiedział, że pójdzie po proboszcza.

Nie było nikogo przez ok. 10 minut…
Ona siedziała na ławce i głęboko oddychała
i mówiła w myślach do ciała, do tego lęku:
„Widzę Cię, dziękuję, że Jesteś, otulam Cię miłością,
co chcesz mi pokazać?”
…potrzebowała na to dokładnie ten czas,
kiedy czekała na proboszcza…
ścisk zaczął puszczać sam,
niczego innego nie potrzebowała robić,
TYLKO GO PRZYJĄĆ…
Wtedy przyszła do niej myśl:

 

„Aha to chyba dlatego miałam tutaj przyjść
aby uwolnić tę traumę z dzieciństwa,
którą ciało zapamiętało i zapisało…
Babcia dziewczyny zawsze straszyła ją księdzem i kolędą.
Ksiądz był takim „straszakiem” w ustach Babci:
„Zobaczysz wszystko naskarżę księdzu jak przyjdzie po kolędzie.”
…nigdy nic nie powiedziała tak naprawdę…
ale każda kolęda była traumatycznym przeżyciem

Otwierają się drzwi i wychodzi proboszcz…
zaprosił dziewczynę na furtę
i zapytał bardzo spokojnie jaki jest powód,
że chce się wypisać z kościoła.
Ona odpowiedziała:
„Tak poczułam i przyszłam.”
…nic więcej nie potrzebowała, bo nie miała innych argumentów.
Proboszcz poprosił aby przygotowała takie pismo w domu
w dwóch egzemplarzach (jeden dla biskupa i jeden dla niego).
On go wyśle do biskupa i w ciągu dwóch tygodni
dostanę zaświadczenie, że nie należę już do instytucji kościoła.
Poprosił jeszcze o odpis aktu chrztu
(dziewczyna była chrzczona w innej parafii).
Nie nawracał dziewczyny wcale,
nie szukał argumentów by zmieniła zdanie,
nie oczekiwał żadnych, dodatkowych wyjaśnień…
przy tym czuć było od niego ogromne ciepło i spokój…

Dziewczyna jeszcze w tym samym dniu pojechała na wioskę,
do parafii, gdzie była chrzczona po odpis.
Została przyjęta z „otwartymi rękami”.
Ksiądz od ręki ten odpis przygotował, pytając wcześniej oczywiście
w jakim celu jest potrzebny.
Kiedy odpowiedziała, nie słuchała żadnych „kazań” od niego…
ani nie próbował jej nawracać, ani nie namawiał
do zmiany decyzji…
jeszcze sobie pożartowali…bo ten ksiądz uczył religii w szkole
męża dziewczyny …
ona była u niego także u spowiedzi przed ślubem
(wtedy jeszcze była bardzo ”bogobojna”…
miała wtedy 19 lat)
i doskonale pamiętała, że jak się wyspowiadała z grzechu
uprawiania sexu przed ślubem…
to on powiedział, że rozumie
bo „kota w worku się nie kupuje”

Fajne było to spotkanie, radosne i śmiechu kupa…

 

Na kolejny dzień zawiozła proboszczowi wszystkie, niezbędne dokumenty…

TUTAJ JEST NIESAMOWITA HISTORIA :
Jednak go nie było…
Otworzyła drzwi od furty Pani, która jemu tam pomaga…
…poprosiła aby dziewczyna zaczekała przy biurku
a ona po niego zadzwoni…
Trwało to może ok. 15 minut…

Kiedy dziewczyna tak siedziała przy biurku zobaczyła
w pudełku Cudowne Różańce…
były niesamowicie piękne…
zrobione z takich naturalnych owoców albo ziaren…
koloru biało-szarego…
połączonych białym sznurkiem…
na zakończeniu tego różańca był drewniany krzyżyk
i taki srebrno-złoty medalik…
Nie mogła się napatrzeć na te Cuda…
Pomyślała sobie, że na lato to byłaby super biżuteria na szyję…
Coś pięknego…

Kiedy przyszedł ksiądz przeszli do drugiego pokoju
podpisać te dokumenty i poprosił aby zostawiła nr telefonu
i on w ciągu dwóch tygodni zadzwoni.
Dziewczyna nie mogła się oprzeć aby zapytać o ten różaniec:
„Boże jaki Cudny Różaniec, z czego on jest zrobiony?”
Ksiądz z zachwytem zaczął opowiadać jego historię…
potem uścisnęli sobie dłoń i tak się w tym dniu rozstali.

Minęły dwa tygodnie i nikt nie zadzwonił.
Dziewczyna pojechała sama do kościoła.
On zaprosił ja na furtę i powiedział,
że wszystko jest już załatwione, że wpis do księgi już jest
a po zaświadczenie muszę pojechać do parafii
gdzie byłam ochrzczona.
Dziewczyna znów patrzy na ten Różaniec
i zaczyna na głos się nim zachwycać…
…ksiądz w tym samym momencie
złożył ręce, jak do modlitwy, na wysokości serca i zapytał:

„CZY JA MÓGŁBYM GO PANI DAĆ W PREZENCIE?”

„OCZYWIŚCIE”- odpowiedziała dziewczyna z radością i wdzięcznością …

To pytanie od księdza było tak piękne
i zadane w taki sposób…
jakby największym zaszczytem było dla niego,
gdy ona ten Różaniec od niego przyjmie.
Ona poczuła wtedy niesamowite połączenie z tą osobą…
…jak z bratem…
takie to piękne dla niej było…
…takie naturalne i spokojne i lekkie…

Za kilka dni pojechała odebrać zaświadczenie do drugiej parafii
i w sercu poczuła aby podarować temu drugiemu księdzu prezent-książkę…
Autorem tej cudownej książki był
Amerykański franciszkanin Richard Rohr.”

 

…dzisiaj już bardziej rozumie ta dziewczyna…
po co tam poszła…a może i nie rozumie,
bo nie musi przecież…
było spięte ciało, które potrzebowało uwolnienia od traumy…
była konfrontacja z księżmi, którzy byli dla niej wtedy
jak najlepsi, najukochańsi Bracia…

i był ten Cudowny Prezent RÓŻANIEC…
To było w listopadzie 2019 roku …

5 miesięcy póżniej 13 kwietnia 2020 roku znajoma dziewczyny
Maya udostępniła na fb film pt.” DŁUGA DROGA”
…dziewczyna poczuła, że tam coś ważnego dla niej
i obejrzała z otwartymi ustami…
niewiarygodne to, co tam zobaczyła…
poczuła ogromne wzruszenie…płakała…
nie spodziewała się ,że ten Różaniec był aż tak ważny
i że będzie taka synchronizacja z tym właśnie filmem…

…ta dziewczyna ma na imię
                                            AGATA

Maya dziękuję Tobie Kochana za inspirację …
Dołączam link do filmu „Długa Droga” tutaj…
Z serca polecam…

POLECAM FILM (LINK)

 

Kostka w grze

Kostka w grze

"Kostka w grze" …ona nie wiedziała kiedyś jak ważna jest uważność i obecność w danej chwili.Jaką potęgą jest teraźniejszość… ” Dziewczyna ( ONA )nie była nigdy fanką Slasha ( gitarzysty zespołu Guns N’ Roses ).Ona miała męża, który był ich fanem od dziecka chyba…...

Mów do mnie po ludzku

Mów do mnie po ludzku

"Mów do mnie po ludzku" …Ona kiedyś nie wiedziała, że odtwarza program,nie wiedziała, że nie jest SOBĄ,nie wiedziała, że żyje nie swoim życiem,nie wiedziała, że lojalnie niesie schemat z przeszłości …nieświadomie powielając go w swoim życiu „Pewnego dnia została...

Zapraszam na moją stronę FB: